SHWEDAGON PAYA – TO CO NAJPIĘKNIEJSZE W BIRMIE

Podczas ponad 3 lat podróży do Azji odwiedziliśmy niezliczoną liczbę świątyń – celebrujących bogów i bóstwa, starożytnych jak te w Angkorze i „nowoczesnych”, jak Wat Rong Khun w Chiang Rai. Wszystkie miały swój specyficzny klimat, ale tylko kilka zapadło nam w pamięć. Wyruszając do Birmy nie nastawialiśmy się jednak na jakieś szczególne doznania w tym zakresie, myśleliśmy, że tyle już widzieliśmy, a tu takie zaskoczenie!

Shwedagon Paya w Yangonie, to pierwsze miejsce na mapach naszych podróży, do którego musieliśmy wrócić, w rezultacie zamiast kurtuazyjnej „inspekcji turystycznej” spędziliśmy tam w sumie cały dzień – od wczesnego ranka, po zachód słońca, odwiedzając wzgórze trzykrotnie, za każdym razem pełni pozytywnych wrażeń, wciąż z poczuciem niedosytu.

Oczywiście na pierwszy rzut oka urzeka niezwykła architektura – w centralnej części wzgórza stoi wielka złota stupa, otoczona kilkudziesięcioma mniejszymi kapliczkami, z początku, z wrażenia, nie zauważyliśmy nawet, że jej dolna część jest zasłonięta i podlega renowacji – efekt i tak jest niesamowity.

IMG_8099

unnamed 2

Jednak to co przesądziło o wyjątkowości miejsca i sprawiło, że chcieliśmy spędzić tam więcej czasu to spotkani ludzie, to jak się zachowują, jak spędzają czas, co pozwoliło nam już na początku naszej podróży doświadczyć tego, co w Birmie najbardziej wartościowe – ujmującej serdeczności i otwartości Birmańczyków. Kryjąc się przed słońcem w świątyniach kompleksu pielgrzymi odpoczywają, śpią, modlą się, jedzą posiłki, rozmawiają i  obserwują ludzi. Nikt się nigdzie nie spieszy, czas biegnie swoim rytmem, wszyscy uśmiechają się przyjaźnie.

My też większość czasu spędziliśmy siedząc po prostu na kamiennej rozgrzanej posadzce w świątyni, w otoczeniu innych rodzin, chłonąc atmosferę miejsca. Zjedliśmy owoce i ciastka, którymi poczęstowała Jasia starsza pani i mnisi, poprzedzając to serdecznym przytuleniem.  Zapozowaliśmy do setek zdjęć, niczym prawdziwi celebryci – z mnichami, rodzinami, grupami wycieczek. Przeprowadziliśmy rozmowy na migi o trudach i blaskach rodzicielstwa. Zadbaliśmy o kontakty rówieśnicze Najmłodszego.

Jaś mógł też do woli zamiatać miotłami świątynne posadzki, a także wprowadzono go w tajniki ceremonii religijnych, pokazując jak drewnianym drągiem uderzać efektownie w wielki dzwon. Utrwalił sobie również wizerunek buddy, którego bezbłędnie rozpoznawał w każdej kolejnej świątyni na trasie podróży.

Zostaliśmy obdarzeni liczbą uśmiechów, pozdrowień i serdecznych słów, jaka zapewne nie spotka nas przez cały rok i to wszystko w bajkowej scenerii, pod letnim słońcem i błękitnym niebem.

Jeszcze raz bardzo, bardzo polecamy!

3

Piknik w świątyni 🙂

IMG_8073

Mnichowi nie odmawia się wspólnych zdjęć

IMG_8325

Szybkie szkolenie z rytuałów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s