BIRMA – OCZAROWANIA I ROZCZAROWANIA

Od powrotu z Birmy minął już ponad miesiąc, przez ten czas opowiadaliśmy, polecaliśmy, odradzaliśmy, mówiliśmy o zachwytach, ale też o tym co nam się nie podobało. Na pytanie, czy warto wybrać się do Birmy odpowiadamy niezmiennie: tak, szczególnie, że wrażenia z podróży naszych znajomych do krajów, które odwiedziliśmy kilka lat temu pokazują, że wszystko się zmienia – nie zawsze na lepsze (za to prawie zawsze na droższe;)).

Ten miesiąc pozwolił nam też poukładać sobie w głowie wszystkie „doznania” i oto prezentuję nasze birmańskie oczarowania i rozczarowania.

Na dobry początek OCZAROWANIA:

1. Shwedagon Paya w Yangonie

Birma „w pigułce”: poruszająca mieszanka sacrum i profanum, cudowni ludzie, niepowtarzalny klimat, bajkowa sceneria. Yangon ma bardzo dogodne połączenia lotnicze, więc warto zobaczyć to magiczne miejsce choćby w ramach krótkiego wypadu z Bangkoku, Kuala Lumpur, czy Singapuru.

Pakujcie więc prowiant i przybywajcie na wzgórze!:)

 IMG_8325 unnamed

2. Kolonialna zabudowa Yangonu

Yangon to drugie największe na świecie skupisko architektury z czasów kolonii brytyjskiej. Kameralne wille, okazałe kamienice i monumentalne budynki rządowe, do podziwiania na niemal każdej ulicy w centrum miasta. Niektóre efektowne, odrestaurowane, inne lekko wyblakłe, wtopione w egzotyczny klimat azjatyckiej metropolii, czekają na swój czas. Wszystkie równie zachwycające.

IMG_6837 IMG_6840

3. Bagan

Unikat na skalę światową. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś zechciał go pominąć podróżując po Birmie. Jeśli jednak boicie się „turystycznych miejsc” -przezwyciężcie obawy. Urok Bagan polega również na tym, że można zobaczyć zachwycające świątynie według własnego planu, nie napotykając przy tym prawie nikogo.

 IMG_8546

Urok nadmorskich wiosek i kurortów nie skażonych (jeszcze) atakiem plastiku i hałaśliwych rozrywek. Spokojna alternatywa dla tajskich wysp z pięknymi plażami i świeżą barakudą, na której wspomnienie dostaję ślinotoku.

IMG_8778

5. Samolotem po Birmie

Planując podróż po raz pierwszy postanowiliśmy korzystać głównie z krajowych połączeń lotniczych – przyznam, że trochę obawialiśmy się opierając cały nasz misterny harmonogram na liniach lotniczych, których nazwy słyszeliśmy po raz pierwszy w życiu (Bagan Air, Air KBZ, czy Golden Myanmar Airlines). Zupełnie niepotrzebnie! Odbyliśmy łącznie 5 lotów krajowych i nigdy nie było najmniejszych problemów. Wszystkie loty zrealizowano o czasie, obsługa była przemiła – za każdym razem oferowała pomoc i traktowała nas priorytetowo, życzyłabym sobie, a podobnie w Europie działała Lufthansa. Zatem jeśli planujecie podróż sprawdźcie koniecznie tę opcję transportu – rezerwując loty odpowiednio wcześnie ceny są naprawdę okazyjne, a zaoszczędzicie sporo czasu.

Po serii zachwytów, czas na ROZCZAROWANIA. Trudno powiedzieć, że się ich nie spodziewaliśmy, ale jako niepoprawni optymiści liczyliśmy na same „miłe rozczarowania”.

1. Ceny

Nie można niestety o tym nie wspomnieć. Owszem, rozeznaliśmy temat już przed wyjazdem, ale chyba oboje liczyliśmy, że opinie te są przesadzone. Nic z tych rzeczy – jest drogo: ceny w restauracjach jak w Polsce (często drożej). Ceny hoteli momentami wręcz absurdalne (nocleg w guesthousie w Yangonie kosztował nas więcej, niż nocleg w hotelu w centrum Hiroszimy). Ceny usług też dość wysokie (taksówki, prywatny transport), ale tutaj polecam się targować, co pozwala osiągnąć sensowną stawkę. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że przychody z turystyki trafiają w ręce mieszkańców i przyczyniają się do ich dobrobytu, a nie zasilają kieszeni wyłącznie zagranicznych inwestorów.

2. Internet

Rozpieszczeni poprzednimi podróżami założyliśmy, że podczas pobytu będziemy na bieżąco korzystać z internetowych porad i rekomendacji. Tymczasem, pomimo deklaracji hoteli i restauracji, internet nawet jeśli był, to tak kiepskiej jakości, że trudno było nam nawet sprawdzić polecane restauracje na Trip Advisorze. Nasz sposób zwiedzania i planowania zakłada, że wiele rzeczy sprawdzamy czy uzgadniamy ostatecznie dopiero na miejscu, korzystając wtedy intensywnie z informacji w Internecie. Zatem najlepiej wszystko, na czele z rezerwacjami hoteli, sprawdzić jeszcze przed wyjazdem, a potem jedynie rozkoszować się wyjątkowym czasem bez pozostawania 24/7 on-line. W naszym wypadku wakacje w Birmie okazały się być również czasem bez telefonu – wbrew deklaracjom T-Mobile nie zapewnia roamingu na miejscu.

3. Trekking w Hsipaw

Jak już szerzej pisałam tutaj, to spora nauczka dla nas, aby nie ulegać entuzjastycznym rekomendacjom, tylko wnikliwie ustalić co czeka nas na miejscu i upewnić się, czy to na pewno atrakcje dla nas. Hsipaw to więc chyba bardziej rozczarowanie nami, jako podróżnikami, niż samym miejscem.

Podsumowując, więcej oczarowań, niż rozczarowań i z nadzieją zachowania takiego pozytywnego bilansu przystępujemy do planowania kolejnych eskapad 🙂

2 responses to “BIRMA – OCZAROWANIA I ROZCZAROWANIA

  1. Pingback: Z DZIECKIEM W BIRMIE – INFORMACJE PRAKTYCZNE | MY, tu i tam·

  2. Pingback: Londyn za (pół)darmo | MY, tu i tam·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s