JEDNODNIOWE Z KRAKOWA: BIECZ

Zachęceni udanym otwarciem sezonu, korzystając z pięknej wiosennej pogody, w ostatnią niedzielę wyruszyliśmy do Biecza. To jedno z tych nowych miejsc do odkrycia. Przyznam, że po raz pierwszy o mieście usłyszałam w kontekście zachwalania urody miasteczek Małopolski, gdzie Biecz nazwano intrygująco „małym Krakowem”, „perłą Podkarpacia” czy nawet „polskim Carcassonne”.

IMG_8121

Rynek w Bieczu

O ile sam Biecz spełnił nasze oczekiwania i okazał się rzeczywiście pięknym, choć może nieco zaniedbanym turystycznie miejscem, to nie spodziewałam się, że sama trasa przez tę część regionu będzie tak przyjemna i malownicza.

Po przyjeździe na miejsce szybko okazało się, że przybyliśmy poza sezonem. Punkt informacji turystycznej był zamknięty (na drzwiach podano, że sezon turystyczny trwa od maja do października), podobnie muzeum w domu, w którym na świat przyszedł Marcin Kromer. Nie mieliśmy też szansy zobaczenia zbiorów Muzeum Ziemi Bieckiej. O ile rozumiem, że dni i godziny otwarcia punktu informacji i instytucji kultury opierają się na analizach ruchu turystycznego (rzeczywiście, przez ponad 2 godziny spacerowania po mieście nie spotkaliśmy żadnych innych turystów), o tyle zupełnie nie rozumiem dlaczego nie działał kiosk multimedialny MSIT (Małopolski System Informacji Turystycznej), który przecież w założeniu powinien być dostępny 24/7.

W końcu z pomocą w zwiedzaniu przyszedł nam niezawodny Internet – znalazłam bezpłatną aplikację „Polska niezwykła” i dzięki niej szybko namierzyłam interesujące nas miejsca. Aplikacja sprawdziła się znakomicie – będę ją jeszcze testować i zobaczymy na ile sprawdza się w innych miejscach.

Wracając do samego Biecza – oferuje rzeczywiście sporo atrakcji: zabytkowe kościoły (najstarszy, gotycki z XVI wieku!), historyczne mury miejskie, cmentarze, synagoga, muzea, a to wszystko w scenerii niewielkiego miasteczka położonego na wzgórzu, nad rzeką, gdzie wystarczy odejść kilka metrów od okazałego rynku aby podziwiać sielskie łąki i niezabudowany krajobraz. W sezonie można wejść na taras widokowy na wieży ratuszowej zlokalizowanej w rynku – widok musi być imponujący. Warto podkreślić, że Biecz jest jednym z miast Małopolski, których historyczne centrum zostało poddane w ostatnich latach gruntownej rewitalizacji – można zatem podziwiać odrestaurowane budynki i ulice, co zdecydowanie dodaje uroku i pozwala poczuć historyczny klimat miejsca.

IMG_8116

Kolegiata Bożego Ciała w Bieczu

IMG_8111

Marcin Kromer: jeden z ładniejszych współczesnych pomników, jakie widziałam w Polsce

IMG_8109

Kromer na tle murów miejskich

IMG_8101

Wieża Ratusza w Bieczu

IMG_8118 IMG_8113 IMG_8108 IMG_8107

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w, oddalonej zaledwie o kilka kilometrów od Biecza, Binarowej z imponującym drewnianym późnogotyckim kościołem, którego wartość docenili eksperci UNESCO wpisując go, wraz z 5 innymi obiektami z regionu, na listę światowego dziedzictwa. Tu niestety też przybyliśmy nie w porę i nie mogliśmy zobaczyć wnętrza, ale przynajmniej wiem,że jest po co wracać 🙂

Następnym punktem w podróży był przykład najnowszej architektury, czyli Europejskie Centrum Muzyki w Lusławicach – projekt robi wrażenie, ale nie umywa się do drewnianych kościołów w okolicy.

Na koniec zostawiliśmy sobie spacer po malowniczo położonym Zakliczynie z unikatowym, zabytkowym układem urbanistycznym, klasztorem i cmentarzem wojennym z czasów I wojny światowej (jednym z kilkunastu, jakie można odwiedzić podczas podróży na trasie Kraków – Biecz – w samym Bieczu są aż 4).

Choć spędziliśmy na zwiedzaniu cały dzień mam poczucie, że zobaczyliśmy tylko niewielką część atrakcji, jakie oferuje ta część Małopolski: nie weszliśmy do wszystkich drewnianych kościołów po drodze, nie odwiedziliśmy zabytkowych cmentarzy, nie starczyło też czasu, aby wejść na wzgórze i podziwiać z bliska ruiny zamku w Melsztynie, skąd na pewno roztacza się niesamowity widok na Zakliczyn i okolice. Fakt, że nie zobaczyliśmy wszystkiego, co nas interesuje w ogóle mnie nie martwi – wiem, że jeszcze tam wrócimy, tym razem, na wszelki wypadek, w pełni sezonu turystycznego :).

IMG_8124

Kościół w Binarowej

IMG_8144

Zegar słoneczny w Zakliczynie

IMG_8123

w Binarowej

Na koniec kilka informacji praktycznych:

  • do Biecza dotarliśmy w 2 godziny, a powrót z Zakliczyna zajął nam zaledwie godzinę (podziękowania i ukłony dla budowniczych autostrady A4);
  • pyszny i tani obiad zjedliśmy w restauracji „Podzamcze„, zlokalizowanej przy drodze 980, pod zamkiem w Melsztynie, mały minus za brak możliwości płacenia kartą;

One response to “JEDNODNIOWE Z KRAKOWA: BIECZ

  1. Pingback: JEDNODNIOWE Z KRAKOWA: LANCKORONA | MY, tu i tam·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s