KIOTO – NAJPIĘKNIEJSZE MIASTO ŚWIATA

33 ze 194 – parę dni temu z ciekawości postanowiłam policzyć ile państw świata dotąd odwiedziłam. Na liście tych, do których absolutnie musimy pojechać jest jeszcze co najmniej drugie tyle, co nie przeszkadza mi tworzyć już teraz prywatnych rankingów. I tak oto, po latach bywania w przeróżnych miastach położnych na czterech kontynentach stwierdzam, że japońskie Kioto to dla mnie najpiękniejsze miasto świata.

IMG_6610

Kioto, dzień pierwszy

IMG_6768

park przy Pałacu Cesarskim

IMG_7048

oglądamy rzekę, nadrabiamy klockowe zaległości

W Japonii spędziliśmy 17 dni, z czego 6 w Kioto, to najdłuższy pobyt w jednym mieście, jaki zaplanowaliśmy podczas naszych dotychczasowych podróży po Azji. Dużo? Niestety nie, szybko okazało się, że moglibyśmy w ramach pierwszej wizyty w Japonii nie wyjeżdżać poza Kioto.

Kioto nie bez przyczyny uważane jest za kulturalną stolicę Japonii: w mieście znajduje się ponad 2000 świątyń różnych wyznań oraz niezliczone pałace i ogrody zachowane często w niezmienionej formie od stuleci, gdyż Kioto nie zostało zbombardowane podczas II wojny światowej. Zespół zabytkowy dawnego Kioto (Kioto, Uji, Otsu) obejmujący 17 obiektów wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Ten imponujący historyczno – kulturalny wynik nie jest jednak jedynym powodem mojego zauroczenia. Nie jest też tak, że każda ulica, budynek czy rejon Kioto wzbudza absolutny entuzjazm turysty. Na mnie wrażenie zrobiło po prostu nagromadzenie w jednym miejscu tylu powodów do zachwytu: budynków, zieleni, nowoczesności, a nade wszystko niespotykanego połączenia tradycji z nowoczesnością widocznego chociażby podczas Gion Matsuri, którego kolorowe parady podziwialiśmy na ulicach miasta.

Nie sposób opisać wszystkiego, co zobaczyliśmy – bywały dni, kiedy godzinami przechodziliśmy z jednego ogrodu do drugiego, z jednej świątyni do kolejnej, często mając poczucie prawdziwej wędrówki w czasie. W tym ogromie doznań i wrażeń kilka miejsc zapamiętałam szczególnie i to zapewne one stworzyły w mojej głowie obraz miasta, do którego musimy jeszcze wrócić.

dzielnica Gion

Dzielnica rozsławiona w świecie głównie za sprawą mieszkających tam gejsz. Podczas naszej wizyty miałam wrażenie, że dużo łatwiej spotkać tam przyczajonych fotografów szukających obrazów jak z książki „Wyznania gejszy” niż tytułowych bohaterek. Nas zachwyciło unikatowe połączenie nowoczesności z tradycją. Warto tam być podczas Gion Matsuri, kiedy Japończycy (a szczególnie Japonki) w miejsce skromnego stroju stroją się w najpiękniejsze tradycyjne kimona. Miejsce to pozwala zapomnieć na chwile, że oto jesteśmy w centrum nowoczesnej metropolii, wystarczy przysiąść w jednej z niewielkich restauracji i obserwować życie za oknem.

IMG_4120

Gion Matsuri

IMG_3866

Jasiek w Gion – trudne życie celebryty

IMG_4029

Gion Matsuri

Arashiyama

Dzielnica na obrzeżach miasta, do której można dostać się z dworca w Kioto w pół godziny pociągiem. Ma w sobie wszystko, co zachwyca nas Europejczyków w Japonii – piękne ogrody (Okochi Sanso i Tenryuji), imponującą świątynię z zapierającymi dech w piersiach widokami (Tenryuji), klimatyczny bambusowy las (który zdobi nawet okładkę ostatniego wydania Lonely Planet) oraz prawdziwie turystyczną atrakcję, z lekko kiczowatym zabarwieniem, czyli Sagano Romantic Train, który wozi zachwyconych turystów, doceniających disneyowski typ doświadczeń, na trasie z Arashiymy do Kameoki. My byliśmy zachwyceni świątyniami, ogrodami, bambusowym lasem, ale romantic train nas jakoś nie porwał. Jednak nie żałujemy – będąc w Japonii warto czasem wziąć udział w czymś, co tak bardzo podoba się samym Japończykom:).

IMG_6824

Tenryuji, Arashiyama

IMG_3884

bambusowy las

IMG_7111

zieleń Arashiyamy

Shoren-in

Trafiliśmy tam właściwie przez przypadek, a po fakcie okazało się, że miejsce to przywołuje chyba najpiękniejsze wspomnienia z pobytu w Kioto. Shoren-in to buddyjska świątynia zbudowana w XIII wieku, przez pewien czas była nawet cesarskim pałacem. Zamiast szybkiej wizyty spędziliśmy tam pół dnia. W dużej sali z widokiem na piękny ogród Najmłodszy z zaangażowaniem tworzył konstrukcje z lego, a ja miałam rzadką okazję oddać się lekturze. Poszczególne sale świątyni połączone są długimi, zadaszonymi korytarzami, którymi przemieszczać można się na różne poziomy. Szczególny klimat miejsca tworzy również niewielka liczba zwiedzających. Dla mnie to miejsce stało się kwintesencją uroku japońskich świątyń.

IMG_7113

cudowny klimat japońskiej świątyni

Musashi Sushi

Bar sushi, do którego wracaliśmy kilkukrotnie. Atmosfera niewielkiej restauracji w sąsiedztwie, z klientelą złożoną w większości ze starszych Japończyków. Pobijaliśmy tam rekordy ilości zjedzonych porcji na osobę. Spróbowaliśmy ryb i morskich stworzeń, których nazwy niekiedy nie mają swych odpowiedników w języku polskim. Do tego smaczne lokalne piwo i w wersji klasycznej zielona herbata. Jeden z powodów,dla których musimy wrócić kiedyś do Kioto.

IMG_3920

krajobraz po uczcie

Dworzec kolejowy

Żeby zrozumieć dlaczego jako powód zachwytu Kioto podaję dworzec kolejowy po prostu trzeba go zobaczyć na własne oczy. Spektakularna, ultranowoczesna konstrukcja wznosząca się na 11 pięter z efektownym ogrodem na dachu połączona z siecią podziemnych korytarzy.  Dworzec połączony (podobnie jak w Krakowie ;)) z centrum handlowym, gdzie poza sklepami odwiedzaliśmy doskonałe restauracje i imponujący food court, który stał się dla nas strefą testowania nowych smaków. Idealne miejsce do obserwowania życia codziennego Japończyków oraz geniuszu japońskiej myśli technologicznej oraz organizacji. Poziom czystości oraz sprawność w zarządzaniu ruchem podróżnych wprawiająca w osłupienie (punktualność pociągów przeliczana na sekundy!).

IMG_3947

dworzec kolejowy w Kioto

Podsumowując, Kioto stawia wysoko poprzeczkę na liście odwiedzonych miast, a my musimy po prostu podróżować dale, by potwierdzić, czy tytuł rzeczywiście się należy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s