PODRÓŻ Z DZIECKIEM PENDOLINO, CZYLI WSIĄŚĆ DO POCIĄGU NIE BYLE JAKIEGO

Wrześniowy weekend spędzony w Warszawie obejmował jeszcze jedną, zupełnie nową atrakcję. Łącząc niebywałą słabość Najmłodszego do pociągów oraz dorównującą jej poziomem słabość Mamy do wygodnego podróżowania postanowiliśmy sprawdzić jak podróżuje się Pendolino z dziećmi.

Podróżując do Warszawy staram się w miarę możliwości korzystać z biletów w promocyjnych cenach. W innym wypadku koszt przejazdu w dwie strony na trasie Kraków – Warszawa to wydatek 300 zł. Co więcej, o czym boleśnie przekonałam się jakiś czas temu kupując bilet w ostatniej chwili, narażamy się na ryzyko pozostania na peronie – inaczej niż w pociągach EIC czy TLK biletów sprzedaje się tylko tyle, ile jest miejsc siedzących – nie ma więc szans podróżowania bez miejscówki.

Promocja, z której korzystam najczęściej zakłada sprzedaż tańszych puli biletów między 30, a 7 dni przed planowaną podróżą. Najtańsza pula biletów to wydatek 49 zł, a więc 98 zł w obie strony. Chętnych, zwłaszcza na przejazdy weekendowe, jest niemało, więc najlepiej bilety na wybrane pociągi kupować dokładnie 30 dni przed podróżą. Jest to o tyle łatwe, że bilet można kupić przez internet, jedynym zastrzeżeniem jest konieczność posiadania podczas podróży dokumentu ze zdjęciem -bilet jest imienny. Bilety można też zwrócić, przy czym PKP pobiera wtedy 10% opłaty manipulacyjnej. Tak czy inaczej bardzo się opłaca.

Opcja biletu w promocyjnej cenie w przedsprzedaży komplikuje się niestety w sytuacji, gdy, tak jak w naszym przypadku, podróżny chce podróżować z dzieckiem do lat 6 w specjalnie wyznaczonym przedziale z dzieckiem. W takiej sytuacji biletu przez internet nie kupisz wcale. Dzwoniłam w tej sprawie na infolinię PKP, gdzie miła Pani poinformowała mnie, że po bilety w cenie promocyjnej mogę kupić tylko w kasie na dworcu. Przewoźnik rzekomo pracuje nad rozwiązaniem umożliwiającym zakup takiego biletu przez internet, ale gdy rozmawiałam o tym z panią w kasie, ta roześmiała się stwierdzając, że takie obietnice słyszy już od roku…. No nic, mamy więc przedział dla rodziców, który ma ułatwić podróż z maluchem i jednocześnie system sprzedaży, który zmusza rodziców do jeżdżenia po bilet na dworzec. W przypadku podróży w szczególnie oblegane dni i godziny najlepiej dwa razy – 30 dni przed wyjazdem i 30 dni przed powrotem.

Z biletem w ręku możemy zacząć podróż.W Pendolino są trzy czteroosobowe przedziały dla rodzin. Trudno mówić o jakiś specjalnych udogodnieniach, poza faktem, że przy odrobinie szczęścia podróżuje się w przedziale tylko w towarzystwie własnej rodziny.

Wszystkie większe bagaże i wózek (chyba, że ma się kompaktowy YOYO) trzeba zostawić na półkach poza przedziałem. Przy drzwiach do przedziału umieszczono ścianki z pleksi o szerokości około 30 cm,za którymi zmieści się niewielka walizka i ewentualnie jakiś mały plecak. My podróżowaliśmy z plecakiem 40 l, który nie wszedł do „luku bagażowego” na szerokość, nie zmieścił się też pod siedzeniem. Są za to wieszaczki na marynarkę. Sądząc po elementach wyposażenia (są jeszcze wyciągane stoliczki, lampki doczytania i niezabezpieczone gniazdka) przedział rodzinny to nić innego jak przerobiony na ostatnią chwilę przedział biznesowy. Fotele są wygodne, ale dość wąskie i nie ma możliwości złożenia podłokietników – znowu odwołując się do przeznaczenia przedziału, mamie z niemowlakiem trudno było by jakoś ułożyć się do karmienia. Fotele nie są rozkładane, więc nie ma też za bardzo opcji ułożenia dziecka na siedzeniu.

W przedziale jest też dosyć zimno – ustawienia klimatyzacji są takie same dla całego pociągu, a jednak temperatura inaczej rozkłada się w stuosobowym przedziale, a inaczej w czteroosobowym, ale o tym przewoźnik zapewne sam doskonale wie.

Przyczepię się również do toalety – jest mikroskopijna i nie ma przewijaka (podobno przewijak jest w toalecie dla niepełnosprawnych, która zlokalizowana jest jednak w innej części pociągu).

Informacja PKP podaje, że z przedziałów rodzinnych mogą korzystać tylko opiekunowie z dziećmi i kobiety w ciąży. Tymczasem w podróży z Warszawy do Krakowa towarzyszyło nam dwóch Japończyków. Zakładam, że była to wyjątkowa sytuacja, ale gdybym podróżowała z bardziej wymagającym dzieckiem i trafiła na jakiś głośnych współpasażerów, to idea przedziału dla rodzin kompletnie by się nie sprawdziła.

IMG_1756

Musze jednocześnie przyznać, że pomimo wszystkich powyższych spostrzeżeń nam podróżowało się doskonale: byliśmy sami w przedziale, więc bagaż nam się zmieścił, Jaś wygodnie rozsiadł się w fotelu, na wyciąganym stoliczku zorganizował sobie plac manewrowy dla aut, podłokietniki służyły mu za drogi szybkiego ruchu, a możliwość włączania i wyłączania światełek pomogła nam jakoś przetrwać spokojnie ostatnie minuty podróży. Wspólnie obkleiliśmy też cały przedział naklejkami (plastik ścian nadaje się do tego idealnie). Jaś był też zachwycony wujkami z Japonii, a ja porozmawiałam z nimi z przyjemnością o miejscach, które powinniśmy odwiedzić w Japonii.

Tymczasem warto też zauważyć, że tego typu rozwiązania powinny służyć przede wszystkim rodzicom najmniejszych dzieci, albo tym, którzy podróżują z dziećmi w różnym wieku. W tym kontekście wszystkie wskazane przeze mnie „niedociągnięcia” naprawdę mają wpływ na komfort podróży. Co więcej jestem przekonana, że część z nich da się dość bezboleśnie wyeliminować (np. zamieszanie z biletami, czy egzekwowanie prawa pasażerów do podróży w tej uprzywilejowanej formie).

Tak czy inaczej Pendolino jest obecnie, na wielu trasach, najdogodniejszą i (przy odrobinie wysiłku i planowania) najtańszą opcją i jestem przekonana, że każde dziecko będzie zachwycony taką formą podróżowania po Polsce. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za parę miesięcy wypróbujemy Pendolino na trasie do Gdańska. Oby było równie przyjemnie jak tym razem 🙂

IMG_1755

IMG_1759

W poszukiwaniu optymalnej pozycji

IMG_1763

IMG_1772

Czasoumilacze

IMG_1769

2 responses to “PODRÓŻ Z DZIECKIEM PENDOLINO, CZYLI WSIĄŚĆ DO POCIĄGU NIE BYLE JAKIEGO

  1. No niestety. Od tego roku jeśli wszystkie inne miejsca są zajęte, bilety na „przedział dla matki z dzieckiem” (w EIP) są puszczane 48h przed odjazdem do ogólnej sprzedażay (tak ma być już na stałe). My w tym roku jechaliśmy z bardzo niemiłą Panią, ale za to pozwoliliśmy dziecku skakać, płakać, śpiewać, śmiać się… jednym słowem dokazywać ile wlezie, a paniusia nic nie mogła z tym zrobić, bo przedział był dla nas… ona była tylko zbędnym balastem, ot co! Pozdrawiam

    Polubienie

    • No właśnie miałam okazje się o tym przekonać pare tygodni temu :/ w sumie to bardziej współczuje temu bezdzietni pasażerowi, obecnie mam na stanie ruchliwego 5 latka i rozbrykanego 2 latka. Gdybym natomiast wciąż była matka karmiąca, to nie zgodziłabym się na takiego pasażera – to zupełnie wypacza sens takiego przedzialu

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s