Londyn za (pół)darmo

Gdy relacjonuje nasze podróże staram się, aby moje opinie wskazywały zarówno na pozytywne aspekty miejsc, jak i pokazywały to, co nam się nie spodobało, albo sprawiło, że wyjazd nie był taki, jak sobie wyobrażaliśmy (stąd między innymi seria „oczarowania i rozczarowania” podsumowująca nasze wrażenia z ostatnich podróży do Birmy i Francji).

Wyidealizowany w mojej głowie obraz Londynu pozwala przyczepić mi się tylko do jednej, choć bardzo istotniej w podróżach rzeczy – jest drogo, naprawdę drogo, szczególnie, jeśli kurs funta notuje właśnie rekordowe od lat wartości. Zamiast narzekać staram się jednak raczej szukać rozwiązania, więc poniżej przedstawiam kilka wypróbowanych przez nas pomysłów na darmowe, albo przynajmniej znacznie tańsze, zwiedzanie stolicy Anglii.

IMG_2324

1. Zwiedzanie z pokładu Routemastera

Routemaster to legendarny londyński autobus, produkowany w latach pięćdziesiątych i wycofywany stopniowo na przełomie XX i XXI wieku. Po krótkiej erze raczej bezbarwnych autobusów współczesnych powrócono do stylistyki starego Routemastera i od 2012 możemy zwiedzać Londyn na pokładzie tych nowoczesnych, choć stylizowanych na retro, autobusów.

Jednorazowy przejazd z wykorzystaniem przedpłaconej karty Oyster to wydatek 1,5 GBP, za całodzienny transport, uwzględniający podróże autobusami, metrem i pociągami miejskimi zapłacimy nie więcej niż 6,40 GBP. Zwiedzić miasto możemy na przykład linią 15 (mijając Tower of London, imponujące wieżowce City, Katedrę św. Pawła, podróż możemy skończyć u stóp Kolumny Nelsona na Trafalgar Square) albo 11 (przejedziemy przez dzielnicę Chelsea, obok Parlamentu i Big Bena, przez Trafalgar Square i obok Katedry św. Pawła). Mnie podróż na przednim siedzeniu, na piętrze autobusu wciąż cieszy, jak za pierwszym razem (jeszcze w starych Routemasterach:)).

IMG_9906

Routemastery w London Transport Museum

IMG_2260

na pokładzie New Routemastera

2. Wschodni Londyn

Pozostając w temacie londyńskiego transportu, podczas wizyty w Londynie koniecznie trzeba wybrać się do jego wschodniej części. To tam teraz dzieje się najwięcej – dzielnica zmienia się z roku na rok, na miejscu przemysłowych hal i doków wyrastają imponujące architektonicznie biurowce i osiedla mieszkalne, a to wszystko nad Tamizą (a często na Tamizie). Okolice warto zwiedzić naziemnymi pociągami miejskimi DLR. Dodatkową atrakcją jest fakt, że jeżdżą bez maszynistów – Jaś miał zatem niepowtarzalną okazję zasiąść w pierwszym rzędzie i „posterować” składem. Wysiadając na stacji Royal Victoria możemy przesiąść się na kolejkę linową Emirates łączącą tę część miasta z 02 Areną (North Greenwich). Koszt przejazdu opłacony kartą Oyster to 3,40 GBP w jedną stronę. Widoki są niesamowite (my „lecieliśmy” w gęstej mgle, więc wierzymy na słowo zapewnieniom obsługi). Kolejkę Emirates można potraktować jako  tanią alternatywę dla London Eye (25 GBP za osobę).

IMG_2391IMG_2388

3. Muzea

Muzeum to obowiązkowy punkt wycieczki do stolicy Anglii, nawet dla osób, które normalnie omijają muzea szerokim łukiem. Nie wierzę, że spośród tak bogatej oferty Miasta nie da się wybrać czegoś, co zainteresuje nawet największego sceptyka takich atrakcji. Są muzea, do których wstęp kosztuje tyle, co promocyjny lot Ryanairem (London Transport Museum, czy wystawa dzieł Ai Wei Weia w Royal Academy of Art – 16 GBP), ale większość muzeów londyńskich zwiedzimy z darmo. Warto podkreślić, że dobrym obyczajem jest wrzucenie kilu funtów do skarbonki zlokalizowanej przy wejściu, ale są to kwoty podobne do cen biletów w Polsce (3-5 GBP). Poza „klasykami” zlokalizowanymi w South Kensington: Science Museum, Victoria and Albert Museum czy Natural History Museum szczególnie polecam Imperial War Museum, z przejmującą wystawą dotyczącą Holokaustu.

IMG_2272

Victoria and Albert Museum

4. Londyńskie parki

Dostępne w każdej części Londynu, zupełnie za darmo. Podczas tej wizyty po raz pierwszy odkrywałam ich urok jesienią – kolory są zniewalające. W samym centrum, między Pałacem Buckingham, a Parlamentem rozciąga się St. James Park, ze stadami dzikich gęsi i oswojonych wiewiórek.

Na zachód od Knightsbridge, aż po Oxford Street ciągną się hektary (dokładnie 142 hektary) Hyde Parku ze znaną z filmów scenerią stawu pełnego kaczek, gęsi i łabędzi („Był sobie chłopiec”), z widokiem na Kensington Palace, kilometrami ścieżek spacerowych oraz fantastycznym placem zabaw.

W północnej części miasta króluje majestatyczny Hamstead Heath, któremu bliżej do miejskiego lasu niż parku z leśnym mini zoo, dużym placem zabaw, wodnym ogrodem i Parlament Hill, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na miasto. Park, a właściwie znajdująca się w nim rezydencja Kenwood House „zagrała” w uwielbianym przeze mnie „Notting Hill„.

5. Kulturalny Londyn

Jeśli mamy ochotę wybrać się w Londynie do teatru, czy na koncert „z marszu”, to musimy liczyć się ze sporym wydatkiem. Wystarczy jednak zaplanować wizytę na West Endzie z wyprzedzeniem, a bilety kupić on line np. przez serwis www.lovetheatre.com), a okaże się, że bilety mogą być tańsze nawet o połowę. Za bilet na musical „Thriller” zapłaciliśmy 30 GBP, przy cenie wyjściowej za podobne miejsca oscylującej w granicach 30-70 GBP. Jeszcze tańsze będą spektakle pokazywane w godzinach przedpołudniowych i popołudniowych.

Na występ na miarę renomowanych sal koncertowych i scen West Ednu trafić możesz też zupełnie przypadkiem: w metrze, na targach w Camden Town, Portobello, Bricklane czy na ulicy. Tym razem zapamiętałam zespół „koncertujący” nad Tamizą, nieopodal London Eye i słucham ich nieprzerwanie od kilku tygodni (Belle and the Busker). Miłośnikom teatru i sztuk performatywnych polecam też wizytę na Covent Garden Piazza, gdzie występują uliczni artyści przyciągający tłumy Londyńczyków.

6. Gdzie zjeść?

Szacunkowe dane podają, że w Londynie działa blisko 6000 restauracji, co sprawia, że sposoby na wyprzedzenie konkurencji osiągnęły już wysoce zaawansowany (i korzystniejszy dla konsumentów) poziom. „System „happy hours”, „set menu” czy „2 for 1” to już właściwie standard. Praktycznie każda restauracja na swojej stronie internetowej publikuje wykaz specjalnych ofert. Kiedy więc w oko wpadnie Ci jakieś miejsce, wystarczy sprawdzić na ich profilu na FB, lub stronie internetowej, z jakich zniżek możesz skorzystać. W ten sposób zjedliśmy na przykład angielskie śniadanie dla 2 osób, z napojami za 7 GBP. Warto zaznaczyć, że system rabatowy nie obejmuje jedynie sieci barów i restauracji, a często dotyczy także tych bardziej „wykwintnych” restauracji np. na Covent Garden.

Koniecznie trzeba też spróbować londyńskiego street food. My skorzystaliśmy z dobrodziejstw wystawców w niedzielne popołudnie na Bricklane. W ofercie dania dosłownie z całego świata (od kuchni polskiej, przez Meksykańską, aż po dania z Karaibów), a wszystko to w cenie 5-10 GBP za danie.

IMG_2409

Burrito na Bricklane

IMG_2415

Zadowoleni klienci

IMG_2627

Wspomnienie francuskich wakacji, czyli crêpes caramel aubeurre salé

IMG_2212

Jedzeniowy punkt obowiązkowy: Cafe Rouge na Covent Garden

Zwiedzanie według wspomnianych 6 scenariuszy z pewnością pomogło nam zaoszczędzić kilka funtów. Jednak nie ma się co łudzić, w Londynie nigdy tanio nie będzie. Mimo wszystko życzę (również sobie) skuteczności w wynajdowaniu dalszych ofert i okazji. I co najważniejsze: niech ceny nie przysłonią nam radości z odkrywania uroków Miasta:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s