PODRÓŻOWANIE W CIĄŻY

Jak każda podróżująca mama mam swój patent na Czas Oczekiwania. Post ten chodził mi po głowie od pierwszych tygodni pisania bloga, ale uznałam, że poczekam jeszcze z publikacją na moment, gdy będę dysponowała bogatszym doświadczeniem :). I tak oto na końcówce drugiej ciąży, mając za sobą łącznie blisko półtora roku odmiennego stanu, jestem gotowa dodać w tym temacie coś od siebie.

Poniższe przemyślenia dotyczą głównie podróży zagranicznych i dalszych wypadów w Polsce, głównie samolotem, do których trzeba się specjalnie przygotować. W ciąży A.D. 2013 w dwupaku „zaliczyliśmy”: Wenecję w 7 tc, Londyn w 15 tc, Madryt w 21 tc i Berlin (samochodem) w 30 tc. W tym roku odwiedziliśmy kilkukrotnie Zakopane w I i II trymestrze, Portugalię w 26 tc i Trójmiasto w 30 tc.

IMG_4433

Lizbona, kwiecień 2016

W procesie planowania i podczas podróży kierowałam się następującymi zasadami:

1. Słuchaj lekarza.

Punkt pierwszy mógłby z powodzeniem stać się jedynym. Zarówno w 2013, jak i w 2016 roku swoje zdrowie w ciąży powierzyłam lekarzom, do których miałam absolutne zaufanie. W konsekwencji wszystkie podróżnicze plany i pomysły omawiałam z nimi na bieżąco, stosując się do zaleceń i sugestii (łącznie z gotowością odwołania wyjazdów w ostatniej chwili). Na podstawie ich porad ustawiłam też sobie ramy czasowe podróżowania: podróże samolotem wchodziły w grę do 30 tygodnia ciąży. Dodatkowo każdy dłuższy wyjazd poprzedzałam wizytą u lekarza prowadzącego, aby zweryfikował mój stan zdrowia tuż przed podróżą. Opcja ta jest również bardzo ważna przy podróżach w III trymestrze – linie lotnicze mogą poprosić podróżującą ciężarną o okazanie zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań do podróży samolotem.

2. Zaufaj sobie.

W ciąży z Jasiem, nieświadoma swojego stanu, poleciałam na kilka dni do Wenecji, kilka tygodni później, tuż po skończeniu I trymestru podróżowałam do Londynu, w obu przypadkach czułam się świetnie, a podróże przebiegły bez żadnych komplikacji. W kolejnej ciąży miałam zaplanowany babski wypad do Mediolanu w 10 tc i właściwie w ostatnim momencie zrezygnowałam z podróży. Nie było ku temu żadnych wskazań medycznych, ale planując wyjazd przestałam się czuć komfortowo – początki ciąży są nieco nieprzewidywalne, a ja wystraszyłam się po po prostu wizji szukania pomocy medycznej, albo co gorsza hospitalizacji we włoskim szpitalu. Uznałam więc, że udany wyjazd wymaga przede wszystkim dobrego nastawienia i do Mediolanu nie poleciałam. Dla odmiany w przypadku teoretycznie dużo bardziej obciążających wakacji w Portugalii pod koniec II trymestru nie miałam żadnych obaw.

IMG_3913

Relaks w Rabce (2 lata później było już nieco mniej spokojnie ;)), maj 2013

3. Przezorny zawsze ubezpieczony.

Na czas ciąży wyrobiłam sobie w NFZ kartę EKUZ, która usprawnia procedury medyczne w krajach UE oraz (jak zawsze) wykupowałam dodatkowe ubezpieczenie, uważniej niż zwykle wczytując się w klauzule dotyczące kobiet w ciąży. Ubezpieczenie na wypadek komplikacji ciążowych i przedwczesnego porodu jest wprawdzie znacząco droższe od standardowego zabezpieczenia w podróży, ale świadomość możliwości uzyskania pomocy w tego typu sytuacjach, bez analizowania kosztów,  jest moim zdaniem bezcenna. Warto jednocześnie podkreślić, że obywatelom UE przysługuje bezpłatna pomoc lekarska w nagłych przypadkach. Karta EKUZ zapobiega konieczności płacenia z własnej kieszeni, a potem dochodzenia zwrotu, a ubezpieczenie komercyjne uwzględnia różne dodatkowe kwestie – np. powrót do kraju razem z ubezpieczonym osoby bliskiej itp.

Przed podróż notowałam w telefonie namiary na anglojęzycznego lekarza, przychodnie lub szpital znajdujące się w odwiedzanej okolicy, aby w przypadku nagłej konieczności nie tracić niepotrzebnie czasu. W przypadku pobytu w Sopocie, poprosiłam znajome mamy z Trójmiasta o polecenie lekarza i szpitala, do których mogłabym się zwrócić w przypadku problemów – w razie nagłych sytuacji chciałam mieć z góry opracowany plan działania.

Kupując z wyprzedzeniem bilety lotnicze do Portugalii skorzystałam też z opcji rezygnacji z podróży i zwrotu kosztów biletu, w przypadku połączenia Kraków – Lizbona był to koszt ok. 200 zł za bilet, ale dało mi to pełny komfort decyzji.

IMG_4453

Lizbona, kwiecień 2016

4. Nie taki lot straszny.

Mam wrażenie, że lot samolotem, to jeden z najbardziej demonizowanych aspektów podróżowania w ciąży (podobnie rzecz ma się z lotami z niemowlakami). W moim przypadku wystarczyło zastosowanie się do kilku rad, które niby każdy z nas zna, ale rzadko przestrzega. Od czasów pierwszej ciąży z uporem maniaka przestrzegam zasady wypijania co najmniej 0,5 l wody na każdą godzinę lotu. W ciąży zmusza mnie to do odwiedzania toalety kilkanaście razy podczas lotu, ale krótkie spacery na rozprostowanie nóg to kolejna zasada udanego lotu. Dla komfortu swojego i pasażerów podróżując w ciąży wybierałam miejsce niedaleko toalet, przy przejściu. Korzystałam też z opcji pierwszeństwa podczas odprawy, przejścia przez stanowiska kontroli, czy boardingu oszczędzając tym samym sporo sił.

Wdrożyłam też cały arsenał naturalnych metod radzenia sobie z chorobą lokomocyjną (imbir, opaski na nadgarstki, słone przekąski), bo niestety w moim przypadku ciąża nasiliła objawy występujące tradycyjnie podczas lotów, jazdy samochodem i pociągiem.

Podróżowałam też z całym arsenałem zdrowych przekąsek, żeby nie być skazaną na przypadkowe lotniskowe jedzenie.

5. Planuj.

Przed dłuższymi wyjazdami do Madrytu, Berlina i Portugalii dość dokładnie opracowałam „plan zwiedzania”. Uwzględniłam miejsca, które bezwzględnie chcę zobaczyć, a całą resztę wpisałam na listę „jeśli będę się dobrze czuła” – zdecydowanie nie chciałam czuć presji zobaczenia wszystkiego. W drugiej ciąży dostosowałam po prostu swoje tempo do rytmu Jasia – kiedy on urządzał sobie drzemkę, ja zasiadałam w parkach, kawiarniach, na plaży, zwiedzałam w tempie spaceru małych nóżek, dbałam o regularne godziny snu i posiłków, postawiłam na podniesiony standard przy wyborze noclegów (kluczowe były dobre śniadania serwowane w hotelowych restauracjach 🙂 ).

IMG_5543

Żelazowa Wola, czerwiec 2016

6. Zbawienna moc podróży

Odpowiednio dobrane miejsce pobytu może też stać się ulgą w ciążowych dolegliwościach. W drugiej ciąży przez 10 tygodni towarzyszyły mi ogromne mdłości i senność, był styczeń – szaro, buro, ponuro, brak śniegu. Ostatkiem sił zmobilizowałam się i wyjechałam z Jasiem na kilka dni do Zakopanego. Dolegliwości pozostały, ale o ile było mi łatwiej mają pyszne jedzenie podsuwane pod nos, basen z wystarczająco ciepłą wodą i 2 sale zabaw, gdzie 2,5 latek zostawiał zapasy energii oszczędzając tym samym energię niedomagającej matki.

Podróże pozwalają również lepiej zadbać o siebie: piękna portugalska wiosna pozwoliła mi nieco wcześniej niż w Polsce cieszyć się owocami sezonowymi stanowiącymi bombę witaminową oraz rybami morskimi z dużą zawartością DHA.

Moja lekarka entuzjastycznie zareagowała też na pomysł 10-dniowego pobytu nad Bałtykiem w III trymestrze twierdząc, że zmiana klimatu bardzo dobrze zrobi mojej tarczycy (co potwierdziło się w późniejszych badaniach).

IMG_3220

Zbawienna moc sanek, styczeń 2016

 6. Baw się dobrze 🙂

I wreszcie najważniejsza wskazówka: jeśli już przejdziesz punkty 1-6 i zdecydujesz się na podróż ciesz się nią i doceń te ostatnie chwile w niepowiększonym składzie. Jeśli to pierwsza ciąża to korzystaj z uroków wieczornych i nocnych atrakcji, jeśli towarzyszy Ci już jakiś Mały(li) Podróżnik(cy), to cieszcie się chwilami tylko dla siebie.

IMG_4923

Sintra, maj 2016

One response to “PODRÓŻOWANIE W CIĄŻY

  1. Zazdroszczę tych podróży 🙂 i jednocześnie cieszę się, że inni mogą bo jak można to trzeba 🙂 Ja mogłam jedynie na wizytę lekarską jechać 😦 Myślę, że poradnik przyda się niejednej mamie. Dobra robota!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s